25 czerwca, 2022

Magyar24

Polska Najnowsze wiadomości, zdjęcia, filmy i raporty specjalne z. Polska Blogi, komentarze i wiadomości archiwalne na …

Zielone światło w oknie dla imigrantów

NAREVKA, Polska – Z łatwością dostrzeżono zielone światło w oknie na głównej drodze w polskim mieście Michajłowy, 15 mil od granicy z Białorusią, gdzie w ostatnich miesiącach utknęło tysiące osób ubiegających się o azyl zmierzających do Unii Europejskiej. .

„Mój dom to bezpieczne miejsce, w którym imigranci mogą prosić o pomoc” – powiedziała Maria Ansibuk, lokalna radna mieszkająca w Michajłowie.

Ansibuk powiedziała, że ​​zdecydowała się działać po obejrzeniu doniesienia prasowego o grupie mniejszości jazydzkich w Iraku, która została uprowadzona z Michajłowa i zepchnięta przez straż graniczną do zamarzających lasów po drugiej stronie granicy.

– Nie wolno ci zapominać o takich rzeczach – powiedziała drżącym głosem i łzawiącymi oczami. „Powiedziałem sobie: zrobię wszystko, to się tutaj nie powtórzy”.

Prezydent Białorusi Aleksander G. Unia Europejska (UE) oskarżyła Łukaszenkę o wysyłanie do Polski azylantów z Bliskiego Wschodu w odwecie za unijne sankcje nałożone na jego rząd po ubiegłorocznych spornych wyborach. Opór.

W miarę nasilania się kryzysu w ostatnich dniach, nieoficjalna sieć mieszkańców, aktywistów i lekarzy-wolontariuszy działa na rzecz osób ubiegających się o azyl zza granicy, ponieważ starcia między polskimi władzami a imigrantami starają się przekroczyć silnie strzeżoną granicę. Tak dużo jak to możliwe.

Wyzwania dla tych, którym udaje się przekroczyć granicę – niektórzy starają się o azyl w Polsce, a niektórzy mają nadzieję na dalsze wyjazdy do Niemiec i złożenie dokumentów – są ogromne. Wielu zostało na krótko deportowanych na Białoruś przez polską policję. Reszta została zamrożona, zagłodzona i często chora, a uzyskanie pomocy przez dwumilową strefę wykluczenia, z której polskie władze zabroniły wstępu wszystkim mieszkańcom, w tym dziennikarzom, lekarzom i działaczom charytatywnym, okazało się prawie niemożliwe.

Wolontariusze patrolują lasy w pobliżu strefy zwolnienia w poszukiwaniu odizolowanych migrantów, zostawiając na drzewach zestawy ratunkowe zawierające żywność, wodę i ciepłą odzież. Niektórzy mieszkańcy strefy zwolnienia byli w stanie pomóc imigrantom na obszarach ograniczonych do osób z zewnątrz. Lekarze opiekują się osobami potrzebującymi leczenia, podczas gdy inni pomagają przygotować dokumenty dla osób ubiegających się o azyl lub rozprowadzają artykuły, takie jak żywność przysyłana do domu z całego kraju – czasami domowa zupa – i ciepłe ubrania, mówią aktywiści.

READ  33 krople Herbots, ze zdumieniem zawiozły Belgię do Polski

Tamara, 4-latka z miasta Doran, 300 mil od granicy, narysowała obraz przedstawiający pozdrowienia dla osób ubiegających się o azyl. Miejscowy policjant ukrywał jedzenie przed kolegami.

Obawiając się reperkusji ze strony władz i lokalnych grup skrajnie prawicowych, miejscowy Rzymianin, który prosił o identyfikację tylko po imieniu, powiedział, że motywację do działania miał po usłyszeniu, że imigranci giną na mrozie w dżungli. Według polskich urzędników do tej pory zginęło 11 osób, które próbowały przekroczyć granicę, ale faktyczna liczba ofiar śmiertelnych może być wyższa.

„Powiedziałem sobie: nie mogę rozwiązać wielkiego problemu” – powiedział. „Zostawiam to Organizacji Narodów Zjednoczonych, NATO i rządowi, ale nikt nie umrze w mojej dżungli.

Chociaż udzielanie pomocy jest legalne, aktywiści opisują grę w kotka i myszkę z osobami ubiegającymi się o azyl utkniętymi przed strażą graniczną. Polski rząd, kierowany przez prawicowe Prawo i Sprawiedliwość, został oskarżony przez organizacje praw człowieka o nielegalne spychanie na Białoruś osób ubiegających się o azyl. Niektórzy aktywiści zgłaszają, że byli atakowani lub zastraszani przez prawicowe grupy.

„Tylko kilku z nas aktywnie pomaga” – powiedział Roman. „Większość milczy”.

Aktywiści stwierdzili, że strach przed odwetem uniemożliwił twardemu stanowisku rządu wobec wielu biegunów umieszczenie zielonego światła na imigrantach, tak jak zrobiła to tylko garstka domów w Michajłowie, tak jak zrobiła to pani Ansibuk.

Na drogach wokół strefy zastrzeżonej liczne jednostki policji i sił specjalnych zatrzymywały samochody i pieszych, wypytując o ich miejsce pobytu. Polskie władze uzasadniają kontrole koniecznością ochrony granicy i zapewnienia mieszkańcom bezpieczeństwa w sytuacjach kryzysowych.

Wysiłki te wspierają także skrajnie prawicowe ugrupowania wspierające rządzące prawo i Partię Sprawiedliwości. Podczas marszu 11 listopada z okazji Święta Niepodległości niektórzy prawicowcy skandowali „Niech żyje Wielkopolska” i „Straż Graniczna strzelać!” Tego samego dnia aktywiści poinformowali, że grupa trzech osób ubiegających się o azyl z Iraku i Syrii została zaatakowana i obrabowana na drodze do przygranicznego miasta Hajnovka.

READ  Stany Zjednoczone oficjalnie przekazują ukraińskie placówki dyplomatyczne do Polski

Na znak rosnącego napięcia pięć samochodów należących do lekarzy na granicy, zespół lekarzy ochotników pomagających imigrantom, w sobotni wieczór rozbite szyby i przebite opony. Lokalna policja powiedziała, że ​​prowadzili śledztwo.

We wtorek zespół ratownictwa medycznego, który musiał przekazać swoją działalność powołanej grupie non-profit, Polskiemu Centrum Pomocy Międzynarodowej, dzień wcześniej podjął decyzję o zawieszeniu działalności.

Jakub Sieczko, anestezjolog z Warszawy, który zainicjował inicjatywę, powiedział w wywiadzie: „Spodziewałem się, że coś takiego się stanie.” Nie jestem niewinny, znam kraj, w którym żyjemy.

Działacze twierdzą, że osoby ubiegające się o azyl nie chcą iść do szpitala ze strachu przed polskimi władzami. Pan. Chixco opisane.

„Nie ma kontynuacji, a zimą nie da się długo żyć w polskiej dżungli” – powiedział. „To źle, że musimy ukrywać ludzi przed urzędnikami państwowymi”.

Vojtek Wilk, szef Polskiego Centrum Pomocy Międzynarodowej, nazwał tę sytuację „niezwykłym kryzysem”.

Pan. Wilk ma 20-letnie doświadczenie humanitarne w krajach takich jak Nepal, Etiopia i Liban, ale powiedział, że nigdy nie widział takiej niepewności prawnej wokół ludzi, którym musi pomóc, jak teraz widzi w Polsce. Dodał, że organizacja charytatywna prowadzi obecnie rozmowy z władzami w celu uzyskania dostępu do obszaru zastrzeżonego.

READ  Spadkobierca polskiej szlachty został uwięziony w sprawie o rewaloryzację majątku

W miarę nasilania się blokady na granicy niektórzy w regionie twierdzą, że sytuacja przywołuje żywe wspomnienia II wojny światowej na granicy z Bottley, mocno dotkniętej okupacją nazistowską i sowiecką.

„W czasie wojny groziłaby mi śmierć przez rozstrzelanie” – powiedziała mieszkanka Michajła pani Ansibuk, odnosząc się do kary wymierzonej Polakom pod okupacją hitlerowską za pomoc Żydom. „Dzisiaj w najgorszym przypadku pójdę do więzienia. To jest nic. „

Zwolennicy jej sprawy pracowali nad udostępnieniem w Internecie rzeczywistego zapisu tego oświadczenia.

Chociaż doradcy uznają potrzebę ochrony polskiej granicy, twierdzą, że nie mogli stać bezczynnie, gdy ludzie zamarzali i umierali.

Marek Brzostowicz, ratownik medyczny z Krakowa na południu Polski, zgłosił się we wtorek na 24-godzinną zmianę w mieście w pobliżu strefy zwolnienia. „Mam dwoje dzieci. Po prostu zastanawiałem się, jak by to było być z nimi w dżungli w taką pogodę” – powiedział. „Nie widzę – muszę coś zrobić”.

Do tej pory wyłączanie zielonych świateł jako znak imigracji było głównie znakiem, że bardzo niewielu z nich zdaje sobie sprawę z tej inicjatywy, powiedziała Ansibuk. Dodał, że był to także symbol sąsiedztwa, tak samo jak osób ubiegających się o azyl.

„Ludzie boją się tego zrobić” – powiedział. „Gdy tylko postawiłem lampę w oknie, zacząłem dostawać obrzydliwe wieści. Ale nie będę się bał.