László Botka próbuje zjednoczyć węgierską lewicę a ta się jeszcze bardziej kłóci

W weekend odbył się kongres Partii Socjalistycznej (MZSP), na której jej lider László Botka, kandydat na premiera Węgier, wezwał partie lewicowe do utworzenia sojuszu, który miałby w przyszłorocznych wyborach parlamentarnych wymienić rząd Viktora Orbana. Budowanie sojuszu wyborczego wyszło mu dość niezdarnie.

W dalszej części swojego wystąpienia Botka krytykował bowiem inne partie opozycyjne, które w jego opinii zbyt mało uwagi poświęcają na dążenie do faktycznego obalenia rządu Orbana, gdyż zajęte są walką o swoje polityczne przeżycie. Wypowiedź ta spotkała się z krytyczną reakcją rzecznika Koalicji Demokratycznej (DK). Według politologa Zoltána Kiszelly, można mówić o poważnym konflikcie na węgierskiej lewicy.

László Botka w swoim wystąpieniu wskazywał, że konieczna jest odbudowa kraju, który przez ostatnie 16 lat rujnowali politycy. W jego opinii potrzebny jest program partii socjaldemokratycznej z prawdziwego zdarzenia, która podejmie się zadania podniesienia Węgrów z ubóstwa oraz poprawą standardów w szkołach i szpitalach. Według niego Orban i Fidesz służy głównie interesom nielicznych miliarderów i członkom partii.

Botka krytykując rządy w ostatnich 16-latach, skrytykował pośrednio również rządy swojej partii, gdy premierem był Ferenc Gyurcsány, kończący rządy w atmosferze skandalu po publikacji taśm pokazujących jak okłamywane było społeczeństwo, których pokłosiem był wybuch kilkudniowych zamieszek w Budapeszcie. Gyurcsány w 2011 roku wraz z grupą działaczy opuścił Partię Socjalistyczną (MZSP) i założył Koalicję Demokratyczną (DK). Być może zatem celowo Botka skrytykował rządy późniejszego założyciela DK.

Łukasz Religa