Ferencváros i Videoton grają dalej

W Lidze Europy na placu boju pozostają Ferencváros Budapeszt i Videoton Szekesfehervar, natomiast druga runda eliminacyjna okazała się być poza zasięgiem stołecznego Vasasu. „Fradi” na kolejnym etapie rozgrywek będą mieli jednak niezwykle ciężkie zadanie, ponieważ ich rywalem będzie duńskie FC Midtjylland.

Jako pierwszy swoje rewanżowe spotkanie pierwszej rundy eliminacji do Ligi Europy rozegrał Videoton, który już we wtorek zagrał na Malcie z Balzan FC. Podopieczni Marko Nikolicia w pierwszym meczu pokonali maltański zespół 2:0 i wyszli na boisko zbyt pewni siebie, dlatego to właśnie zawodnicy Balzan jako pierwsi ruszyli na bramkę strzeżoną przez Ádáma Kovácsika i już w trzeciej minucie objęli prowadzenie. Dwanaście minut później wicemistrz Węgier wyrównał po bramce Krisztiana Géresiego, a już w 23. minucie wyszedł na prowadzenie po strzale Marko Šćepovicia. Maltańczycy nie dawali jednak za wygraną i w 56. minucie udało im się wyrównać, natomiast 180 sekund później ich zawodnik po strzale z rzutu wolnego trafił w spojenie słupka z poprzeczką.

Po kilkunastu minutach ataków ze strony Balzan inicjatywę przejęli gracze Videotonu, zaś ich przewagę udokumentował kapitan drużyny Roland Juhász, który pokonał bramkarza gospodarzy swoim znakiem rozpoznawczym w postaci mocnego strzału głową. Sześć minut później chwila dekoncentracji obrońców „Vidich” zakończyła się ponownym wyrównaniem wyniku, ale to było wszystko na co tego dnia stać było zawodników wicemistrza Malty. Ostatecznie w kolejnej rundzie zagrają Węgrzy, natomiast ich przeciwnikiem będzie estońskie Nõmme Kalju.

W drugiej rundzie kwalifikacji zobaczymy również drużynę Ferencvárosu Budapeszt. Podpieczni Thomasa Dolla w pierwszym meczu pokonali 2:0 łotewskie FK Jelgava i z tego powodu także podeszli do rewanżu na całkowitym luzie. Z tego powodu najbardziej utytułowany klub na Węgrzech wygrał zaledwie 1:0 po bramce Tamása Priskina, który w 37. minucie wykorzystał niefrasobliwość obrońców i z paru metrów pokonał łotewskiego bramkarza. Warto wspomnieć, że w drużynie „Fradich” zadebiutował portugalski pomocnik Rui Pedro, a cały mecz na boisku spędził doskonale znany z polskich boisk Gergő Lovrencics.

Zdobywca Pucharu Węgier w kolejnej rundzie będzie miał jednak niezwykle trudne zadanie, ponieważ zagra z wyżej notowanym duńskim FC Midtjylland. Drużyna z węgierskim obrońcą Zsoltem Korcsmárem i holenderskim internacjonałem Rafaelem van der Vaartem w składzie pokonała w dwumeczu irlandzkie Derry City aż 10:2, natomiast przed rokiem także w Lidze Europy wyeliminowała Videoton. Na pocieszenie można dodać, iż „Vidi” odpadli z Midtjylland dopiero po dogrywce, do której doprowadzili mimo gry w dziesiątkę przez ponad połowę meczu.

Spokojnie przygotowywać się do sezonu ligowego mogą natomiast piłkarze Vasasu. Stołeczna drużyna w pierwszym meczu z Beitarem Jerozolima była o krok od sprawienia niespodzianki, ale w ostatnich minutach meczu straciła trzy gole mimo prowadzenia 3:1 i ostatecznie wróciła z Izraela na tarczy. Sam Beitar przed rewanżem miał skupić się na poprawie gry obronnej i najwyraźniej trening przyniósł spodziewane efekty, skoro izraelski klub gładko pokonał węgierski zespół 3:0.

Już w środę do gry wkracza mistrz Węgier. Honvéd Budapeszt zagra bowiem na wyjeździe z izraelskim Hapoelem Ber Szewa w drugiej rundzie eliminacji do Ligi Mistrzów.

MM