Dwie wygrane i jedna porażka Węgrów w Lidze Europy

Eliminacje Ligi Europy ruszyły już pełną parą, a w pierwszej rundzie kwalifikacji wystąpiły w sumie trzy węgierskie drużyny. Dwie z nich pokonały niżej notowanych rywali, natomiast wyjątkowego pecha mieli piłkarze Vasasu Budapeszt, którzy przegrali mecz z Beitarem Jerozolima mimo zdecydowanego prowadzenia do 88 minuty.

Na zdecydowanie najtrudniejszego rywala w pierwszej rundzie eliminacji Ligi Europy sezonu 2017/2018 trafili piłkarze Vasasu Budapeszt. Beitar Jerozolima jest jednym z najbardziej rozpoznawalnych izraelskich klubów w Europie, a dodatkowo sama tamtejsza liga jest dużo wyżej notowana przez UEFA od węgierskich rozgrywek. Oczywiście ostateczną weryfikacją potencjału konkretnych drużyn jest sam mecz, który zaczął się od ataków Beitaru i jego prowadzenia już w 19. minucie. Vasas nie zamierzał jednak czekać na najmniejszy wymiar kary i ruszył do ofensywy. W 36. minucie meczu bramkę dla Węgrów zdobył ukraiński napastnik Jewhen Pawłow, który siedem minut później strzelił swoją drugą bramkę i tym wyprowadził swoją drużynę na prowadzenie.

Po zmianie stron obraz gry nie zmienił się, stąd w 52. minucie wynik podwyższył Tamás Kulcsár. Kiedy wydawało się, że to Vasas sprawi niespodziankę na obiekcie w Petach Tikwie (stadion Beitaru jest obecnie areną zmagań w Olimpiadzie Machabejskiej), izraelska drużyna ruszyła do zdecydowanego ataku. Bramka kontaktowa padła już w 88. minucie, wyrównanie nastąpiło w pierwszej minucie doliczonego czasu gry, a 120 sekund później Beitar wyszedł na prowadzenie 4:3, którego nie oddał już do końca spotkania. Włodarze izraelskiej drużyny nie ukrywali po meczu, iż mieli dużo szczęścia doprowadzając do wygranej, a tragiczna gra obrony Beitaru będzie tematem rozmów z jego szkoleniowcem.

Dobrą zaliczkę przed rewanżem mają dwa pozostałe kluby rywalizujące w Lidze Europy. Ferencváros Budapeszt pewnie pokonał 2:0 łotewskie FK Jelgava, zaś obie bramki dla stołecznej drużyny zdobył Roland Varga, który już pod koniec ubiegłego sezonu przypomniał sobie z jakiego powodu był niegdyś uznawany za jeden z największych węgierskich talentów. Niemiecki trener Thomas Doll zdecydował się przy tym wystawić dość eksperymentalny skład, ponieważ na prawej obronie zagrał Gergő Lovrencics. Były zawodnik Lecha Poznań jest znany doskonale polskim kibicom jako ofensywny zawodnik, ale od bodaj dwóch sezonów nie radzi sobie najlepiej w ataku, stąd szkoleniowiec „Fradich” znalazł mu nową pozycję na boisku. Warto wspomnieć, iż w spotkaniu z Łotyszami w barwach zdobywcy Pucharu Węgier zadebiutował brat Lovrencicsa, Balázs.

Wstydu nie przyniósł Videoton Székesfehérvár, który również wygrał 2:0. Maltańczycy z Balzan F.C. przyjechali na Węgry nastawiając się głównie na obronę, dlatego jej sforsowanie wcale nie było łatwe. Ostatecznie pierwszą bramkę zespół „Vidich” zdobył w 79. minucie, kiedy do siatki trafił serbski napastnik Marko Šćepović. W czwartej minucie doliczonego czasu gry wynik ustalił jego rodak Danko Lazović, który wykorzystał nieporadność maltańskich obrońców mających problem z wybiciem piłki z własnego pola karnego. Warto wspomnieć, że nowy trener „Vidich” Marko Nikolić postawił na niemal identyczny skład, co jego poprzednik Henning Berg, ale zespół z Székesfehérváru przyzwyczaił kibiców do wzmacniania składu w ostatnich dniach letniego okienka transferowego.

Rewanżowe spotkania odbędą się już 6 lipca, a tydzień później swoją przygodę z eliminacjami Ligi Mistrzów rozpocznie Honvéd Budapeszt.

MM

Kadr: YouTube