,,Aby następne pokolenia mogły opowiedzieć również o nas, że przyczyniliśmy się do tego aby umocnić naszą tysiącletnią przyjaźń”

Na 60 rocznicę wydarzeń bydgoskiego listopada 56’ przybyli zaproszeni przez stowarzyszenie Dwie Korony goście z Węgier wraz z posłem Adamem Mirkóczki.

Niedzielne obchody rozpoczęły się Mszą Święta w parafii Matki Boskiej Nieustającej Pomocy na bydgoskim Szwederowie a następnie odbył się przemarsz na Wzgórze Dąbrowskiego, gdzie 60lat temu została zniszczona zagłuszarka radiowa. Warto przypomnieć, co dokładnie wtedy wydarzyło się.

Wieczorem, 18 listopada 1956 roku, doszło do przepychanek między osobami stojącymi w kolejce do jednego z kin w centrum miasta, gdzie następnie zainterweniowała milicja. Drobne nadużycia ze strony milicjantów doprowadziły tłum zebranych do spontanicznego zrywu przeciwko represji władzy. W atmosferze świeżo minionych wydarzeń poznańskiego czerwca jak i rewolucji węgierskiej, mały konflikt z władzą zrodził się w antykomunistyczną manifestację. Tłum bydgoszczan liczący od 2-3 tysięcy ludzi ruszył pod siedzibę Komendy Wojewódzkiej MO. Po dotarciu do kwatery dyżurując oficer przekonał manifestantów aby zaprzestali prób wejścia do budynku. Zgromadzona ludność podchwyciła hasło ruszenia na zagłuszarkę, ówczesny symbol represji państwa. Podczas marszu skandowano hasła solidarności z Węgrami oraz te nawiązujące do wydarzeń w Poznaniu. Po dotarciu na Wzgórze bez problemu zniszczono aparaturę służącą do zakłócania odbioru polskojęzycznych audycji z zagranicy m.in. z Radia Wolna Europa. Demonstranci odśpiewali Rotę i Mazurka Dąbrowskiego. Zgromadzeni bydgoszczanie zostali rozproszeni przez Korpus Bezpieczeństwa Wewnętrznego jednak zamieszki na ulicach trwały do późna w nocy. Władze PRL przedstawiały te wydarzenia jako „chuligańskie wybryki”. Dwunastu uczestników manifestacji skazano na kary pozbawienia wolności od pół roku do sześciu lat więzienia.

Dla upamiętnienia tamtych wydarzeń bydgoszczanie od lat zbierają się na Wzgórzu Dąbrowskiego na oficjalnych uroczystościach. Tegorocznym obchodom przewodniczył Zdzisław Cisowski, ich wieloletni organizator. Całą inicjatywę wsparło również Gimnazjum nr 22 w Bydgoszczy wraz z orkiestrą Zespołu Szkół Mechanicznych nr 1. Przed tablicą upamiętniającą tamte wydarzenia złożono kwiaty, co uczyniła również węgierska delegacja jak i stowarzyszenie Dwóch Koron.

Wśród licznych prelegentów wystąpił również bydgoski radny, Stefan Pastuszewski, który nawiązał do relacji polsko-węgierskiej jaka towarzyszyła tamtym wydarzeniom:

Upominano się o Węgrów, o tych którzy ginęli, przede wszystkim przez czołgi sowieckie, które 4 listopada uderzyły na bezbronne tłumy. Manifestanci o tym wiedzieli, bydgoszczanie od połowy listopada zbierali pieniądze na pomoc Węgrom, ale przede wszystkim oddawali krew. Bydgoszcz oddała bardzo dużo litrów krwi, po to, aby tym rannym, poszkodowanym głównie przez wojska sowieckie pomóc. Dlatego tu jesteśmy Panie pośle, dlatego tutaj jest flaga węgierska i dlatego tutaj jest flaga polska”.

Głos zabrał również węgierski poseł Adam Mirkóczki, przywitany przez organizatora obchodów słowami „Ria, Ria Hungaria”. Mirkóczki na wstępie zaznaczył, że Węgrzy zawsze byli świadomi tego, iż nawet w tych najtrudniejszych chwilach mogą liczyć na wsparcie narodu polskiego:

W 1956 roku podejmując walkę z największą armią świata, armią sowiecką – młodzież akademicka, studenci, pracownicy różnych zakładów na Węgrzech podjęli nierówną walkę. Czynili to wiedząc, że stoi za nimi Bóg, że stoi za nimi prawda, a przede wszystkim dobrze wiedzieli o tym, że stoi za nimi braterski naród, który związany jest z Węgrami od ponad tysiąca lat i ten braterski naród to Polacy.”

Zdaniem Mirkóczki’ego czasami można odnieść wrażenie, że wiara i honor tamtych dni w dzisiejszym świecie lekko podupadły. Jednak kiedy jest w Polsce i uczestniczy we Mszach Świętych, sprawia mu to ogromną radość gdy widzi kościoły przepełnione ludźmi, począwszy od najmłodsze aż po najstarsze osoby. Jak dodaje, ta wiara polskiego społeczeństwa napawa go wielkim optymizmem i radością.

Kiedy wrócę teraz na Węgry, będę się starał przekazać wszystkim, nie tylko w Parlamencie ale wszystkim osobom, które spotkam, jak wygląda zdrowe społeczeństwom, zdrowa rodzina i dzięki temu jak może wyglądać zdrowy naród.” – zapewnia poseł.

Nawiązując do zagłuszarki, Mirkóczki wspomina o czynnikach zakłócających dzisiejsze życie, które naruszają naszą moralność i nasze wartości. Dodaje, że jeżeli Bruksela nie jest wstanie obronić nas przed tymi czynnikami, to musi liczyć się z tym, że my sami będziemy musieli stawić im opór. Jak uważa węgierski poseł, w takiej sytuacji mamy obowiązek podjęcia walki. Według Mirkóczki’ego, jeśli podołamy temu zadaniu to będziemy w stanie utwierdzić naszą przyjaźń na kolejne tysiąc lat.

Ja sam będę chciał uczynić wszystko żeby działać w tym kierunku, żeby wzmacniać tę naszą polsko-węgierską przyjaźń, żebyśmy mogli być podporą tej przyjaźni na następne tysiąc lat, aby następne pokolenia mogły opowiedzieć również o nas, że przyczyniliśmy się do tego aby umocnić naszą tysiącletnią przyjaźń. Niech Pan Bóg błogosławi Polsce, niech Pan Bóg błogosławi Węgrom”- zakończył swoje wystąpienie poseł Adam Mirkóczki.

Uroczystości na Wzgórzu Dąbrowskiego wraz z późniejszym Kongresem Polsko-Węgierskim w Bydgoszczy, uzupełniły Rok Solidarności Polsko-Węgierskiej. „ Wzajemna solidarność i pomoc naszych narodów w 1956r. stanowią szczególną wartość, która należy wspólnie upamiętnić”- głosi uchwała.

Magdalena Chudy

Zdjęcia: Anna Karaszewska