Niesmak i wstyd po tym co wydarzyło się w Kielcach

Gdy zagraniczni muzycy w pewnym momencie postanawiają śpiewać polskie piosenki, to wywołuje to u nas pozytywne emocje. Takie też wywołuje węgierski zespół Hungarica – ,,Rota” w ich wykonaniu może powodować łzy, stąd też (za zgodą wykonawcy) z chęci wykorzystuje ten utwór na lokalnych uroczystościach bądź w materiałach filmowy. Dzisiaj Hungarica zagra w Kielcach, ale niewiele brakowało, aby ten koncert się nie odbył.

Hungarica ma w Polsce grupę antyfanów, może niezbyt liczną, ale za to bardzo głośną, albo precyzyjniej pisząc, chętnie nagłaśnianą przez część mediów. Mowa tutaj o Obywatelach RP czy dołującej w sondażach partii Razem. Gdzie ma się odbyć koncert Hungarici, to trzeba się liczyć z tym, że te środowiska będą robiły pod górkę. Tak było półtora roku temu przed Patriotyczną Pielgrzymką Kibiców, tak też było w ostatnich dniach w Kielcach.

Ostatni przypadek jest tym szczególniejszy, że koncert w Kielcach zaplanowany był w ramach obchodów Dnia Przyjaźni Polsko-Węgierskiej. Budowanie takiej atmosfery przed tym świętem budzić może niesmak. Dziwić może też postawa prezydenta Kielc Bogdana Wenty, który postanowił na kilka dni przed planowanym od dawna koncertem, go zablokować. Takie działania ,,last minute” ośmieszają tylko miasto Kielce. Koncert się jednak odbędzie, bowiem na głowie stanął starosta kielecki i koncert zorganizowany zostanie w instytucji podległej Województwu Świętokrzyskiemu. Osobiście odczuwam wstyd wobec węgierskich muzyków, że zamiast docenienia za to, że grają polskie pieśni, spotykają się z takimi dziwnymi sytuacjami.

Obywatele RP, którzy jeszcze nie tak dawno bronili rzekomo konstytucji, w tym wypadku sami oczekują ograniczania swobody wypowiedzi. Koncerty ma prawo organizować każdy, ale pod warunkiem, że my nie mamy nic przeciwko. Takie podejście ośmiesza te środowiska w walce o polską praworządność. Jedyny argument jaki się pojawia, to nazwanie Hungarici zespołem faszystowskim. Oczywiście nie przedstawia się na tę tezę żadnych konkretnych dowodów.

W mediach nagłaśniających sprzeciwy wobec występu Hungarici pisze się o rzekomych związkach Hungarici z partią Jobbik. Niestety autorzy tych publikacji nie orientują się po podstawach węgierskiej polityki. Nie mam wiedzy czy Hungarica w jakiś sposób ,,trzyma” z Jobbikiem, ale jest to druga siła parlamentarna na Węgrzech na drodze demokratycznych wyborów. W ostatniej kampanii parlamentarnej Jobbik prezentował znacznie bardziej umiarkowane postawy od rządzącego Fideszu Wiktora Orbana, który jest przecież w Parlamencie Europejskim sojusznikiem CDU Angeli Merkel i Donalda Tuska, więc coś tu jest nie tak. Polski czytelnik tego nie musi wiedzieć, wystarczy go karmić stereotypami i straszyć faszyzmem. Dla mnie natomiast faszyzmem jest sposób, w jaki pewne środowiska chcą wykluczyć Hungaricę z grania w Polsce.

Łukasz Religa