OSW: Wybory potwierdziły dominację Orbana

Wyniki wyborów na Węgrzech, w których 134 na 199 mandatów zdobyła koalicja Fidesz-KDNP premiera Viktora Orbana komentuje Andrzej Sadecki, z Ośrodka Studiów Wschodnich. Opierając się o informację międzynarodowych obserwatorów OBWE podkreśla, że pod względem technicznym wybory przeprowadzono prawidłowo i profesjonalnie. Wątpliwości może budzić jedynie wykorzystywanie zasobów państwowych na potrzeby kampanii Fideszu.

Trzecie z rzędu przytłaczające zwycięstwo Fideszu w wyborach parlamentarnych potwierdziło dominację tej partii na węgierskiej scenie politycznej. Jest to w dużej mierze osobisty sukces kierującego partią w stylu wodzowskim Viktora Orbána, który po raz czwarty obejmie stanowisko premiera (sprawował ten urząd w latach 1998–2002 i od roku 2010). W kampanii wyborczej Fidesz niemal całkowicie zredukował swój przekaz do haseł antymigracyjnych. Fidesz przekonywał, że stawką wyborów jest „przetrwanie Węgier”, czyli zachowanie kulturowej i etnicznej homogeniczności kraju oraz bezpieczeństwo państwa, wiążąc imigrację z zagrożeniem terroryzmem. Rząd Orbána przedstawiał się jako obrońca suwerenności Węgier w polityce migracyjnej przed naciskami zagranicznymi ze strony instytucji Unii Europejskiej i ONZ, a także wpływami amerykańskiego miliardera George’a Sorosa, który w narracji partii i rządu stał się uosobieniem prób narzucenia Węgrom imigrantów. Fidesz zarzucał przy tym opozycji, że jest sterowana i opłacana z zagranicy, a za wszystkimi partiami opozycyjnymi stoi Soros. Wbrew retoryce Fideszu żadna z głównych partii opozycyjnych nie postulowała w kampanii likwidacji płotu na południowej granicy kraju – pisze ekspert Ośrodka Studiów Wschodnich, Andrzej Sadecki Dominacja tematu migracyjnego była możliwa dzięki prowadzeniu przez gabinet Orbána od trzech lat permanentnej kampanii antyimigracyjnej finansowanej ze środków publicznych, której jedynie przedłużeniem na ostatnim etapie była kampania wyborcza Fideszu. Rząd Orbána organizował regularnie kampanie billbordowe i medialne, przeprowadził kilkukrotnie tzw. konsultacje narodowe (do wszystkich obywateli wysłano kwestionariusze wraz z listem od premiera Orbána), a w 2016 roku zorganizował referendum na temat kwot migracyjnych. W ten sposób Fidesz skutecznie podtrzymywał dominację tematu migracji, choć od ponad dwóch lat na Węgry nie napływają masowo migranci, na skutek wzmocnienie kontroli granic węgierskich i państw bałkańskich oraz porozumienia UE–Turcja.

Sadecki informuje również, że związani z Fideszem biznesmeni kupili wszystkie dzienniki regionalne i jedną z dwóch największych telewizyjnych stacji komercyjnych.

Rezultat wyborów pogłębił kryzys węgierskiej opozycji. Partie opozycyjne nie były w stanie przebić się w kampanii z postulatami reform wewnętrznych. Nie udało im się też zdyskontować uderzających w Fidesz skandali korupcyjnych. Najbardziej spektakularna afera ujawniona w kampanii dotyczyła zięcia premiera Orbána, któremu unijna agencja OLAF zarzuciła oszustwa przy pozyskiwaniu środków UE. W rankingu Transparency International z 2017 roku Węgry spadły na przedostatnie miejsce w UE po Bułgarii pod względem percepcji korupcji. Media opozycyjne ujawniały też szereg przykładów bogacenia się przez polityków partii rządzącej i jej otoczenie biznesowe, dzięki mechanizmom klientelistycznym i korupcyjnym (np. przetargom, koncesjom, spółkom pośredniczącym w transakcjach zagranicznych) – czytamy w dalszej części analizy.

Ośrodek Studiów Wschodnich im. Marka Karpia podlega bezpośrednio Prezesowi Rady Ministrów.

Redakcja