OTP Bank Liga wraca po zimowej przerwie!

Kluby węgierskiej OTP Bank Ligi były niezwykle aktywne podczas zimowego okienka transferowego. Właściwie wszystkie zespoły szukały poważnych wzmocnień, które dałyby im możliwość walki o najwyższe cele, lub przynajmniej o utrzymanie w ekstraklasie. W przededniu startu rundy wiosennej warto więc przyjrzeć się zmianom, jakie zaszły wśród dwunastu występujących w niej drużyn.

Warto podkreślić, iż węgierska liga ma dużo dłuższą zimową przerwę niż LOTTO Ekstraklasa. Zawodnicy występujący w OTP Bank Lidze zakończyli rundę jesienną już 9 grudnia (tydzień wcześniej niż na polskich boiskach), a wiosenną rozpoczynają właśnie w ten weekend, czyli prawie trzy tygodnie po swoich polskich kolegach. To nie tylko wynik słabej gry reprezentacji, która nie będzie przecież występować na Mistrzostwach Świata w Rosji, lecz także braku odpowiedniej infrastruktury w postaci podgrzewanych boisk.

Zostawmy jednak techniczne szczegóły, ponieważ nie zmieniają one faktu, iż runda wiosenna na Węgrzech zapowiada się niezwykle interesująco. Wiele wskazuje na to, że o mistrzostwo kraju do ostatniej kolejki bić się będą dwie drużyny, natomiast gruszek w popiele nie zasypują także zespoły znajdujące się w strefie spadkowej, które zamierzają walczyć o pozostanie w lidze. Przegląd najważniejszych zimowych wydarzeń w węgierskich klubach przedstawiamy więc zgodnie z ich miejscami w tabeli.

Ferencváros Budapeszt

Lider tabeli mógł spokojnie przygotowywać się do rundy wiosennej, mając trzy punkty przewagi nad swoim najgroźniejszym konkurentem. Niemiecki trener Thomas Doll szukał jednak wzmocnień, szczególnie w ofensywie, dlatego oba zimowe transfery wzmacniają właśnie tę formację. Najgłośniejszym z nich jest powrót Dominika Nagya, który ostatni rok spędził w Legii Warszawa, zaś odszedł z niej z powodów dyscyplinarnych. Ofensywny pomocnik spisywał się całkiem nieźle w meczach towarzyskich, dlatego szkoleniowiec „Fradich” twierdzi, iż wie doskonale na co może liczyć od tego zawodnika. Niewiadomą pozostaje z kolei pozyskany z Vozdovaca Belgrad serbski napastnik Dejan Georgijević, który strzelił tylko jedną bramkę w pięciu sparingach.

Kibice „Fradich” nie muszą się natomiast obawiać o formę Rolanda Vargi, który w swojej karierze doskonałe rundy przeplata z zupełnie nieudanymi. Lider klasyfikacji strzelców OTP Bank Ligi strzelił sześć goli w ośmiu sparingach i popisywał się swoim znakiem rozpoznawczym, a więc zabójczymi rzutami wolnymi. Trudno powiedzieć w jakiej formie jest z kolei Joseph Paintsil, czyli ghańskie objawienie rundy jesiennej. Zawodnik wpierw podczas pobytu w ojczyźnie symulował…malarię, natomiast później klub groził wniesieniem przeciwko niemu sprawy, jeśli wbrew umowie o wypożyczeniu zostanie już w zimie sprzedany do belgijskiego KRC Genk. Sam piłkarz twierdzi, że nie przejmuje się głosami krytyki, ale nie wiadomo jak zimowe zawirowania wpłyną na jego formę.

Videoton Székesfehérvár

Na początku sezonu wydawało się, że to drużyna „Vidich” będzie zdecydowanym faworytem rozgrywek i to ją będą musieli gonić pozostali pretendenci do mistrzowskiego tytułu. Pod koniec rundy z zawodników klubu z Székesfehérváru wyraźnie uszło powietrze i zaliczyli dwie poważne wpadki, w tym klęskę w meczu z liderem tabeli. Z tego powodu kierownictwo klubu zatroszczyło się o wzmocnienia, a także pożegnało się z zawodnikami mającymi mieć problemy z zaangażowaniem w występy.

Videoton jest przede wszystkim autorem najgłośniejszego transferu tej zimy, czyli sprowadzenia na Węgry Szabolcsa Husztiego, który ostatni rok spędził w Chinach. 34-letni były reprezentant kraju przez blisko trzynaście lat występował zagranicą, a jego doświadczenie w barwach takich klubów jak Hannover 96, Eintracht Frankfurt czy Zenit Petersburg powinno bardzo mocno procentować w dużo słabszych rozgrywkach, bo do takich należy niestety zaliczyć OTP Bank Ligę. Ponadto klub wzmocnili słowacki bramkarz Tomas Tujvel z Mezőkövesd Zsóry FC, macedoński pomocnik Boban Nikołow z Wardaru Skopje i serbski napastnik Stefan Šćepović. Największe nadzieje wiąże się z tym ostatnim, ponieważ ma on stworzyć zabójczy duet ze swoim bratem Marko, obecnie najskuteczniejszym strzelcem „Vidich”.

Drużynę dotknęły także poważne czystki. Klub bez żalu pozbył się bramkarza Tamása Horvátha (w ramach wymiany golkiperów przeszedł do Mezőkövesd), wiecznie wypożyczanego wychowanka Andrása Fejesa (wzmocnił defensywę Paksi FC) oraz nie mogącego przebić się do składu pomocnika Dávida Barcziego (odszedł za darmo do Vasasu Budapeszt). Z powodu kłopotów dyscyplinarnych podstawowy jesienią nigeryjski pomocnik Ezekiel Henty został natomiast wypożyczony do Puskás Akadémii, a do rozgrywek nie został zgłoszony bośniacki napastnik Asmir Suljić, który w lecie przejdzie do Wisły Kraków.

Debreceni VSC

Zespół z Debreczyna można z pewnością określić mianem rewelacji rozgrywek. Dawny ligowy potentat obecnie przeżywa poważne kłopoty finansowe, dlatego nie przeprowadza on głośnych transferów. Kadra składa się więc głównie z doświadczonych zawodników, lub nie wybijających się ponad przeciętność ligowych wyrobników, przy czym rewelacją rundy jesiennej był 21-letni pomocnik Kevin Varga, którego rozwój z pewnością będzie można śledzić z zaciekawieniem.

W zimie „Loki” przeprowadzili tylko jeden transfer. Po zakończeniu kariery przez rezerwowego słowackiego bramkarza Jana Novotę klub poszukiwał zmiennika dla Sandora Nagya, stąd będzie nim pozyskany z izraelskiego Hapoelu Raanana 31-letni Tomáš Košický, mający za sobą jeden występ w reprezentacji Słowacji. Ponadto z Debreczynem pożegnał się Péter Szilvási, określany mianem wiecznego talentu były kapitan węgierskiej reprezentacji do lat 21, który przez ostatnie lata był głównie wzmocnieniem dla trzecioligowych rezerw.

Honvéd Budapeszt

Zdobycie w ubiegłym sezonie mistrzostwa kraju przez stołeczny klub było nie lada sensacją, ale przede wszystkim wynikiem ponad stan. W lecie drużyna zasadniczo w ogóle się nie wzmocniła, tracąc z kolei podstawowych dotąd zawodników, a dodatkowo włoskiego trenera Marco Rossiego zastąpił holenderski szkoleniowiec Erik van der Meer. Włoch ogłosił decyzję o nieprzedłużeniu umowy z Honvédem jeszcze przed decydującym o mistrzostwie spotkaniem z Videotonem, zaś z późniejszej wymiany zdań pomiędzy nim i prezesem George’m Hemingway’em wynikało, iż właściciel klubu po prostu nie chciał inwestować w jego wzmocnienie.

Stołeczny zespół już po pierwszym dwumeczu odpadł więc z rozgrywek Ligi Mistrzów, a w węgierskiej ekstraklasie także zaliczył kilka wpadek. Po ostatnim jesiennym meczu pożegnano się więc z holenderskim trenerem, a jego miejsce zajął Attila Supka, który jako piłkarz był wychowankiem Honvédu, zaś jako jego szkoleniowiec jedenaście lat temu sięgnął po krajowy puchar. Także i on nie mógł jednak liczyć na poważne wzmocnienia.

Za takie trudno uznać bowiem sprowadzenie z drugiej ligi 30-letniego obrońcy Tibora Hefflera, a przede wszystkim uzupełnienie braków w defensywie poprzez wyciągnięcie z ławek rezerwowych 27-letniego Chorwata Tonćiego Kukoča (bośniacki Zrinjski Mostar) i 28-letniego Słowaka Tomasa Kosúta (ani jednego występu w ekstraklasie w barwach Arki Gdynia).

Újpest Budapeszt

O ile mało kto wierzył w możliwość obrony tytułu przez drużynę z dzielnicy Kispest, o tyle chluba północnej części węgierskiej stolicy miała namieszać w tym sezonie OTP Bank Ligi. Újpest zaskoczył jednak dopiero pod koniec rundy jesiennej, co powinno być zrozumiałe patrząc na fakt, iż w lecie klub wymienił właściwie cały skład. W zimie zespół wzmocnił więc jedynie 22-letni serbski obrońca Dženan Bureković z Vojvodiny Nowy Sad, natomiast następne pół roku w Rabotnickim Skopje spędzi macedoński napastnik Viktor Angelow, zaś szwedzkiemu pomocnikowi Antonowi Jönssonowi Salétrosowi skrócono wypożyczenie z AIK-u Sztokholm.

Diósgyőr Miszkolc

Zespół DVTK zupełnie zasłużenie zajmuje pozycje dokładnie w środku ligowej tabeli, ponieważ przeplata ze sobą dobre i złe mecze, a także nie pokazuje niczego więcej od ekstraklasowego przeciętniactwa. To i tak dobra wiadomość dla władz klubu, który w poprzednim sezonie walczył o utrzymanie niemal do ostatniej kolejki, ale kierownictwo zespołu z Miszkolca chce najwyraźniej powalczyć o powrót klubu do europejskich pucharów.

Z tego powodu w zimie zespół wzmocnili 27-letni ukraiński napastnik Siergiej Szestakow z Olimpiku Donieck, 20-letni kosowski ofensywny pomocnik Florent Hasani z KF Trepca 89 i 29-letni serbski stoper Dusan Brković z Riga FC (w latach 2013-2017 występował w Debreczynie). Najpoważniejszą stratą jest odejście hiszpańskiego pomocnika Nono do Slovana Bratysława, ale nie był on również gwiazdą na miarę doskonale znanych polskim kibicom Carlitosa i Igora Angulo.

Paksi FC

Atomowi” od dwunastu lat są stałym elementem ligowego krajobrazu i właściwie nigdy nie walczą o nic specjalnego. Siedem lat temu zdobyli co prawda wicemistrzostwo kraju, lecz był to swego rodzaju „wypadek przy pracy”, stąd klub sponsorowany przez elektrownię atomową ogrywa głównie młodych piłkarzy, którzy uczą się od starszych zawodników zaprawionych w ligowych bojach i odcinających już kupony od lokalnej sławy. W zimie drużynę wzmocnili więc wspomniany 29-letni Fejes z Videotonu oraz 27-letni napastnik András Simon z drugoligowego Gyirmót FC Győr.

Puskás Akadémia Felcsút

Duże pieniądze i marne efekty – tak powinna brzmieć dewiza klubu będącego, nie ma co tu owijać w bawełnę, osobistą fanaberią premiera Viktora Orbána, mieszkającego kilkanaście metrów od osławionej już Pancho Areny. Klub od zawsze jest obiektem ataków ze strony krytyków szefa węgierskiego rządu, a przede wszystkim kpin węgierskich fanów futbolu. Media nad Dunajem podsumowując rundę jesienną raczyły kibiców wieloma statystykami, ale jedna z nich była miażdżąca – zespół mający akademię w swojej nazwie dał w tym sezonie zagrać młodzieżowcowi jedynie 22. minuty. Rollanda Sallaia już w klubie nie ma, bo jeszcze w sierpniu został sprzedany do cypryjskiego APOEL-u Nikozja, a na boisku zapewne i na wiosnę nie zastąpi go żaden młody zawodnik.

W zimowym okienku Puskás Akadémia wzmacniała się więc zagranicznymi zawodnikami, którym daleko do wieku juniora, co oczywiście spowodowało kolejną karuzelę śmiechy. Zespół wzmocnili więc wspomniany już Henty z Videotonu, 25-letni urugwajski pomocnik Gonzalo Vega z River Plate Buenos Aires, 25-letni słoweński obrońca Denis Klinar z Olimpii Lublana i jego 25-letni rodak Dejan Trajkovski z holenderskiego Twente Enschede.

Vasas Budapeszt

Obecny sezon brutalnie weryfikuje drużyny spisujące się rewelacyjnie w poprzednich rozgrywkach. Brązowy medal dla Vasasu był taką samą sensacją jak mistrzostwo Honvédu, lecz obecnie widać jak na dłoni, iż także zawodnicy z dzielnicy Angyalföld osiągnęli wynik znacząco ponad stan. Vasas będzie więc bronić się przed spadkiem, stąd zespół wzmocnili wspomniany Barczi z Videotonu, 26-letni pomocnik Tamás Egerszegi z Miedzi Legnica, 31-letni obrońca Zsolt Laczkó z Paksi FC oraz pozostający ostatnio bez klubu 26-letni napastnik Norbert Csiki (w poprzednim sezonie Gyirmót). Z drużyną pożegnali się z kolei czeski stoper Jan Simunek, grecki napastnik Nikolaos Vergos (skrócenie wypożyczenia z Olympiakosu Pireus), a przede wszystkim, dosyć niespodziewanie, 35-letni napastnik Tamás Kulcsár będący dotąd piłkarzem podstawowego składu.

Haladás Szombathely

W tym sezonie klub z Szombathely prowadzi już trzeci szkoleniowiec, ale najważniejszą informacją dla kibiców „Halich” jest otwarcie nowego stadionu, dzięki czemu zespół już pod koniec zeszłej rundy nie musiał rozgrywać meczów u siebie na boisku w Sopronie. Ta zmiana dodała zresztą drużynie skrzydeł, stąd wygrała ona ostatnie trzy jesienne spotkania, pokonując sensacyjnie Ferencváros i Videoton. W zimie klub wzmocnili 28-letni czeski pomocnik Michael Rabušic z Vysočiny Igława oraz 27-letni słowacki stoper Kristián Kolčák z kazachskiego FK Aktobe (w przeszłości występował w Podbeskidziu Bielsko-Biała), natomiast pozbyto się zupełnie nieprzydatnych Leandro Martineza, Szilárda Devecseriego oraz Gábora Jánváriego.

Balmazújváros FC

O ile Puskás Akadémia nie jest absolutnym beniaminkiem w lidze, o tyle drużyna z niewielkiego miasteczka znalazła się w ekstraklasie po raz pierwszy, choć pukała do jej drzwi już od kilku ładnych lat. Po zespole nie spodziewano się jednak zbyt wiele, bo jego najbardziej rozpoznawalną postacią jest trener Ferenc Horváth, który w 2016 roku zdobył wicemistrzostwo kraju z Videotonem. Gra ambitnych piłkarzy z Balmazújváros jest jak na razie lepsza od ich wyników, lecz władze klubu liczą, iż w końcu postawa zawodników przełoży się także na wyjście ze strefy spadkowej.

Największym mankamentem drużyny był brak skutecznego egzekutora, dlatego postawiono na sprawdzonych graczy: 32-letniego Gergelyego Rudolfa z drugoligowego Spartacusa Nyíregyháza oraz pozostającego ostatnio bez klubu 30-letniego Zoltána Harsányiego, a ponadto lewe skrzydło ma wzmocnić 25-letni Gruzin Lasha Shindagoridze z FC Saburtalo. Ostatecznie klub zrezygnował z usług Adamo Colibalyego. Liczący 36 wiosen francuski napastnik dwukrotnie zdobył koronę króla strzelców węgierskiej ekstraklasy, ale teraz jego transfer był obarczony zbyt dużym ryzykiem, zaś nie jest tajemnicą, iż beniaminek z powodów finansowych nie wyjechał chociażby na zagraniczny obóz.

Mezőkövesd Zsóry FC

Czy zawodnikom żółto-niebieskich nie jest po prostu za dobrze? Mezőkövesd jest cichym i spokojnym uzdrowiskiem, natomiast właściciel klubu jako były burmistrz i obecny wiceminister spraw wewnętrznych w żadnych okolicznościach nie szczędzi pieniędzy na swoją drużynę. Być może z powodu tej leniwej atmosfery piłkarze są bliscy drugiego w historii spadku z ekstraklasy, który groził im również w poprzednim sezonie. W utrzymaniu ma im pomóc zaciąg piłkarzy z raczej mało imponującym dorobkiem, bo trudno inaczej nazwać Patrika Mišáka z Bruk-Betu Termaliki Nieciecza, Matiję Kataneca ze Zrinjskiego, czy też Istvána Bognára z Ferencvárosu. Z klubem pożegnali się z kolei nieskuteczny serbski napastnik Lazar Veselinović oraz podstawowy dotąd pomocnik Marek Střeštík.

MM

Więcej o węgierskiej piłce nożna można przeczytać na Facebook-u – Węgierski Futbol