Czy Węgry opuszczą Polskę w sprawie uchodźców? (komentarz)

Informacja o tym, iż Węgry w ostatnich trzech latach przyjęły ponad 2 tys. uchodźców nie tylko wywołała burzę w tym kraju, ale również przebiła się do polskiej debaty publicznej. Głównie politycy Platformy Obywatelskiej wykorzystują ją do krytyki działań polskiej dyplomacji.

Pojawiło się nad Wisłą kilka głosów, iż polska polityka zagraniczna odniosła kolejną klęskę, bowiem kluczowy z punktu widzenia polskiej dyplomacji partner jakim są Węgry, nie jest do końca pewny.

Cechą tego typu wpisów, często z wykorzystaniem mediów społecznościowych jak Twitter, jest podchodzenie dość powierzchowne do tematu. Przede wszystkim trzeba zwrócić uwagę, iż rząd węgierski do tej pory nie złamał deklaracji stawianych wobec Polski. Taką deklaracją jest zapowiedź zablokowania zastosowania artykułu 7 Traktatu o UE wobec Polski, czy najkrócej mówiąc zastosowania wobec Warszawy sankcji politycznych przez Brukselę.

Podnoszony zaś wątek, iż w sprawie wyboru Donalda Tuska na Przewodniczącego Rady Europejskiej Węgry nie poparły polskiego rządu, nie odzwierciedla jednego bardzo ważnego faktu. Nie było w tej materii żadnych ustaleń pomiędzy rządami w Warszawie i Budapeszcie. Węgrzy mogli odczytać wystawienie kandydatury wobec Saryusza-Wolskiego jako wewnętrzną polską rozgrywkę, w której nie chcieli po prostu uczestniczyć. Dlatego Węgry zagłosowały zgodnie z linią Europejskiej Partii Ludowej z którą związany jest Fidesz.

W podobny sposób, jak na wewnętrzny węgierski spór, powinniśmy patrzeć na napięcie jakie wynikło pomiędzy Fideszem i Jobbikiem w sprawie przyjęcia uchodźców. Musimy przy tym pamiętać, że na Węgrzech powoli rozpoczyna się ostatnia prosta w kampanii wyborczej do parlamentu. Czas wyborów natomiast w debacie publicznej, rządzi się swoimi prawami.

Łukasz Religa