16. kolejka węgierskiej OTP Bank Ligi

Po przerwie na towarzyskie mecze reprezentacji przyszła pora na kolejną ligową kolejkę. Tym razem w OTP Bank Lidze obyło się bez większych niespodzianek, a mianem hitów szesnastej serii spotkań można określić dwa mecze, które dostarczyły kibicom wielu emocji.

Dwa sparingi rozegrane przez reprezentację narodową Węgier po raz kolejny pokazały, w jak dużym dołku znajduje się tamtejszy futbol, mimo coraz lepszych stadionów i coraz większych nakładów finansowych. Co prawda kadra wygrała 1:0 z Kostaryką w Budapeszcie, ale przegrała na wyjeździe z Luksemburgiem 1:2, zaś w obu spotkaniach do siatki trafiał znany nam doskonale Nemanja Nikolić, który nie należał do ulubieńców poprzedniego selekcjonera, Bernda Storcka. Pozostaje mieć nadzieję, iż gra reprezentacji poprawi się pod okiem nowego szkoleniowca, a więc belgijskiego trenera Georgesa Leekensa, bowiem w meczach towarzyskich drużynę prowadził Zoltán Szélesi.

Újpest Budapeszt – Honvéd Budapeszt 2:1 (1:0)

Powrót do szarej rzeczywistości węgierskiej piłki ligowej miały osłodzić dwa mecze 16. kolejki OTP Bank Ligi. Pierwszym z hitów były oczywiście małe derby Budapesztu, w których wystąpiły dwie drużyny spisujące się znacznie poniżej oczekiwań. Újpest po niemal całkowitej przebudowie zespołu miał walczyć o tytuł mistrza kraju, lecz jak na razie gra w kratkę i jego zawodnicy po raz kolejny musieli występować przy pustych trybunach z powodu dezaprobaty wyrażanej w poprzednim meczu przez swoich kibiców. Honvéd przystąpił natomiast do nowego sezonu jako aktualny mistrz kraju, co jak zawsze stawia wysoko poprzeczkę, ale w trakcie letniego okienka transferowego drużyna właściwie tylko się osłabiła.

Jak dotąd w kontekście Honvédu mówiło się głównie o kiepskim środku pola, odkąd nie przedłużono kontraktów z Patrikiem Hidim i Dusanem Vasiljeviciem. W spotkaniu z Újpestem zawiódł jednak przede wszystkim bramkarz Dávid Gróf, który później przepraszał w mediach kibiców głównie za swój kiks z 61. minuty meczu. Strzeloną wówczas bramkę Józsefa Windeckera, a także trafienie Patrika Tischlera w 22. Minucie i honorowy gol dla zespołu gości autorstwa Davide Lanzafame w 83. minucie obejrzycie w skrócie spotkania.

Paksi FC – Ferencváros Budapeszt 0:2 (0:1)

Po poprzednim sezonie i początku obecnego na niemieckim szkoleniowcu Thomasie Dollu wielu postawiło już krzyżyk, ale popularni „Fradi” wrócili na właściwe tory i z pewnością będą bić się o mistrzostwo Węgier do ostatniej kolejki. Oczywiście mistrzostwo zdobywa się nie w meczach z czołówką tabeli, lecz nie tracąc punktów z zespołami słabszymi, dlatego wygrana nad „Atomowymi” nie była jedynie formalnością. Ostatecznie drużyna gości mogła cieszyć się z piątego zwycięstwa w rzędu, a bramki zdobyli dla niej w 5. minucie ghański pomocnik Joseph Paintsil i w 93. nigerski zawodnik drugiej linii, Amadou Moutari.

Balmazújvárosi FC – Haladás Szombathely 2:1 (0:1)

To wina trenerów, czy jednak piłkarzy? Trzeci już w tym sezonie szkoleniowiec Haladás, Słowak Michal Hipp, miał co prawda tylko pięć dni na zapoznanie się ze swoim zespołem, ale po grze zawodników z Szombathely w Balmazújváros można wywnioskować, że drużynie potrzebne jest wietrzenie składu, a nie ciągłe zmiany opiekunów. Jak zwykle najlepiej w Haladás spisywał się legendarny golkiper Gábor Király, lecz trudno oczekiwać, aby zawodnik grający na takiej pozycji sam wygrywał mecze… Beniaminek z Balmazújváros radzi sobie natomiast coraz lepiej i poprawił przede wszystkim swoją skuteczność, która przy całkiem dobrej grze drużyny była jej dotychczas najsłabszym elementem. Prowadzenie co prawda jako pierwsi objęli goście po trafieniu brazylijskiego napastnika Myke Ramosa w 21. minucie meczu, lecz później do siatki trafiali gospodarze: Adam Fekete w 60. oraz David Siger w 79. minucie.

Puskás Akadémia FC – Diósgyőr Miszkolc 1:0 (0:0)

Piłkarze z Miszkolca byli zdecydowanie pozytywnym zaskoczeniem na początku sezonu, biorąc pod uwagę fakt, iż właściwie do ostatniej kolejki poprzednich rozgrywek walczyli o utrzymanie w lidze. Później jednak z zawodników DVTK wyraźnie uszło powietrze, choć porażka w Felcsút jest głównie efektem ich nieskuteczności. Po raz kolejny trzy punkty gospodarzom zapewnił natomiast chorwacki napastnik Josip Knežević, który w 63. minucie pięknym strzałem umieścił piłkę w siatce gości.

Mezőkövesd-Zsóry FC – Vasas Budapeszt 3:3 (1:1)

Aż sześć bramek padło w spotkaniu pomiędzy Mezőkövesd i Vasasem, ale podział punktów nie satysfakcjonuje żadnej z drużyn. Gospodarze wciąż pozostają bowiem czerwoną latarnią ligi, natomiast Vasasowi uciekają powoli europejskie puchary, w których stołeczna drużyna chce zagrać drugi rok z rzędu. Samo spotkanie przebiegało pod hasłem „cios za cios”, dlatego po golu, który jako pierwsi strzelili zawodnicy z Mezőkövesd, na każde ich trafienie odpowiadał Vasas. Bramki dla gospodarzy strzelili więc w 13. i 59. minucie Márk Koszta, a w 64. słowacki napastnik Marek Střeštík, zaś gole dla gości zdobywali w 28. minucie niemiecki obrońca Felix Burmeister, w 63. Zsombor Berecz i w 66. Balint Gaal.

Debreceni VSC – Videoton Székesfehérvár 2:5 (1:2)

Po małych derby Budapesztu drugim hitem kolejki miało być spotkanie pomiędzy Debreczynem i Videotonem. Popularni „Loki” mimo problemów finansowych spisują się dużo lepiej niż w poprzednim sezonie i zajmują trzecie miejsce w tabeli, natomiast „Vidi” po raz kolejny zgłaszają swoje poważne aspiracje do zdobycia mistrzostwa kraju. Szybko okazało się jednak, że ostatni mecz szesnastej serii spotkań wcale nie będzie pojedynkiem wyrównanym, ale niemalże grą do jednej bramki. Ostatecznie kibice w Debreczynie mogli podziwiać hokejowy wynik, a czytelnikom polecam po prostu obejrzeć zamieszczony poniżej skrót. Bramki dla gospodarzy strzelali w 26. minucie Norbert Könyves i w 92. Tamás Takács, zaś dla gości w 11., 58. i 66. serbski napastnik Marko Šćepović oraz w 22. francuski obrońca Loic Nego i w 82. minucie Krisztian Géresi.

MM

Więcej o węgierskiej piłce nożna można przeczytać na Facebook-u – Węgierski Futbol