Węgierska lewica bez lidera

W ostatnim czasie pisaliśmy o próbie zjednoczenia węgierskiej lewicy przez László Botkę, który pełnił obowiązki szefa największej siły lewicowej, Partii Socjalistycznej (MSZS). Dzisiaj Botka przyznał się publicznie do porażki i wycofał się z chęci ubiegania o fotel premiera. Ta informacja powinna cieszyć rządzący Węgrami Fidesz i prawicowy Jobbik.

László Botka niedawno wyszedł z propozycją budowy wspólnego bloku liberalnej lewicy, którego byłby kandydatem na premiera Węgier. Miałaby być to lista koalicyjna pod przewodnictwem Partii Socjalistycznej, która ma zdecydowanie największe poparcie na tej stronie sceny politycznej. Botka zaproponował pozostałym partiom połowę miejsc na wspólnej liście wyborczej. W jego opinii była to bardzo atrakcyjna propozycja dla mniejszych partii, które walczą o pozostanie na scenie politycznej.

Rozmowy w sprawie wspólnej listy zakończyły się jednak fiaskiem. Partia Koalicja Demokratyczna byłego premiera Węgier Ferenca Gyurcsány (rządził on przed Victorem Orbanem, kończąc urzędowanie w atmosferze skandalu po aferze taśmowej) oraz LMP (polskie tłumaczenie: Polityka może być inna) zapowiedziały, że wystawią na wiosnę swoje listy w wyborach do parlamentu.

W tej sytuacji László Botka uznając swoją porażkę, wycofał się z kandydowania na stanowisko premiera Węgier. Według Botki Koalicja Demokratyczna i LMP działają na rzecz rozdrobnienia demokratycznej opozycji – To historyczna zbrodnia – podsumował brak consensusu na liberalnej lewicy. W opinii Botki największym beneficjentem tego może być nacjonalistyczny Jobbik, który w przypadku rozbitej lewicy i liberałów, może przejąć większość elektoratu zawiedzionego rządami premiera Orbana.

Partia LMP, której poparcie w sondażach oscyluje od 3 do 7% w ostatnią sobotę wystawiła swoją kandydatkę na premiera – 40-letnią Bernadett Szél.

Łukasz Religa