Rok 1920: Jak Węgrzy pomogli Polakom obronić cywilizację łacińską

Kilka dni temu obchodziliśmy Święto Wojska Polskiego, ustanowionego w rocznicę Bitwy Warszawskiej, która jak uważał hrabia d’Abernon, wówczas aktywny brytyjski polityk, zdecydowała o losach świata, a na pewno Europy. Polacy powstrzymując pochód bolszewików na zachód, obronili cywilizację łacińską oraz chrześcijaństwo w Europie.

W ostatnich latach przy okazji wspomnienia tej bitwy, nie brakuje nawiązań do pomocy jakiej Polsce udzielili Węgrzy, którzy wysłali do Polski dziesiątki milionów naboi oraz broń. Raczej w Polsce traktujemy to jednak jako ciekawostkę, symboliczną pomoc, a nie wydarzenie o pierwszorzędnym znaczeniu dla przebiegu wojny polsko-bolszewickiej. Nie zdajemy sobie jednak do końca wagi z dramatyzmu, jaki towarzyszył temu, aby Węgrzy mogli udzielić Polsce jakiejkolwiek pomocy. Podkreślić należy również, że przekazana amunicja, była przez polskich żołnierzy w tamtym momencie niezwykle potrzebna.

Jan Markowski, który w 1935 roku wydał książkę ,,Pomoc Węgier w bitwie pod Warszawą” pisał – Dnia 10-go lipca, kiedy armja polska znajdowała się w odwrocie przed ofensywą bolszewicką, Polska wobec grozy niebezpieczeństwa postanowiła skorzystać z zaofiarowanej jej poufnie pomoc Węgier i zwróciła się do rządu węgierskiego z zapytanie, czy Węgry byłyby w stanie przesłać Polsce około 30.000 kawalerzystów. Nie dysponując na skutek traktatu w Trianon tak wielką ilością kawalerii Węgry nie mogły uczynić zadość prośbie Polski.

Węgrzy chcieli wysłać natomiast do Polski siły wojskowe, którymi wówczas dysponowali. Pojawił się jednak wówczas inny problem związany z fizycznym przetransportowaniem węgierskich żołnierzy. Czechosłowacja, która sprzyjała bolszewickiemu pochodowi na zachód, nie wyrażała na to zgody. Czesi zaś na mocy traktatu z Trianon zajęli tereny, które umożliwiały Węgrom przysłanie do II Rzeczypospolitej posiłków.

Węgierska dyplomacja chciała przede wszystkim uzyskać wsparcie francuskiego rządu, w sprawie przyśpieszenia pozwolenia innych państw na przemarsz węgierskich wojsk do Francji. Warto tutaj nadmienić, że zgody na pomoc wojskową Polsce nie wyrażały również Niemcy, stąd też wsparcie ze strony Francji również nie wchodziło w grę.

O dalszym przebiegu wydarzeń Markowski pisze:

Dnia 4-tego sierpnia doniósł minister węgierski w Paryżu, że Francja skłonną jest do spełnienia prośby Węgier poda warunkiem otrzymania zgody Rumunji i Czechosłowacji. 10-go sierpnia przyszła odpowiedź czeska całkowicie odmowna.

Już w lipcu Węgrzy zdecydowali się wysłanie do Polski pociągów z amunicją. Produkcję w fabryce nabojów w Csepel dedykowano na dwa tygodnie wyłącznie polskiej armii. I z tą pomocą pojawiły się problemy, bowiem Czechosłowacja nie wyraziła zgody na tranzyt. Węgrzy zdecydowali się kierować do Polski pociągi przez Rumunię, gdzie kolej działała dość niepewnie. Transport zaopatrzenia przez Rumunię trwał około miesiąca. Jak się dowiadujemy dalej – 12 sierpnia do Polski przyjechały 22 miliony nabojów. Łącznie tych nabojów do Polski trafić miało ponad 60 milionów, do tego Węgrzy przysłali 240 kuchni przewozowych i 200 kuchni przenośnych i kilka milionów części do karabinów Mausera.

Nawet taka forma pomocy spotkała się z potępieniem ze strony międzynarodówki socjalistycznej. Jak pisze Markowski:

30-go lipca międzynarodówka socjalistyczna ogłosiła bojkot Węgier, produkujących zapasy amunicji dla Polski.

Komuniści wezwali również Węgry do zaprzestania udzielania Polsce pomocy.

Łukasz Religa