,,Na uroczystości zjechał się do Budapesztu cały dosłownie świat.”

W 1938 roku uroczystości Dnia Świętego Stefana wypadały w 900-tną rocznicę śmierci pierwszego króla Węgier. Na te uroczystości przyjechali goście niemal z całego świata. Wśród nich był korespondent Kuriera Bydgoskiego Kazimierz Małycha.

Na uroczystości zjechał się do Budapesztu cały dosłownie świat. Zjechali również Węgrzy ze wszystkich stron kuli ziemskiej na wielki swój zjazd rodaków – pisał na łamach Kuriera Bydgoskiego Małycha – I trzeba było widzieć jak naród węgierski szeroką falą płynął na zamek królewski, gdzie przez dwa dni wystawiony był najcenniejszy klejnot Węgier, korona św. Stefana wraz z berłem.

Korespondent zwrócił uwagę na wyróżniającą się grupę gości z Japonii. Przebieg kulminacyjnego pochodu opisywał w sposób następujący:

Idą i idą, zda się bez końca i organizacje i wojsko. Elektryzuje nas dopiero punkt kulminacyjny procesji: poprzedzona przez prawie tysiąc sióstr zakonnych i blisko drugie tyle duchowieństwa niższego, mieszcząca się za kryształowym szkłem prawa ręka św. Stefana, przed którą w osobnym relikwiarzu niesiono część głowy św. Stefana. Dostojnie kroczy za całym tym skarbem Węgierski kardynał-arcybiskup Esztergomu, prymas Węgier, książę metropolita dr. Justynian Seredi. Otacza go około setki arcybiskupów, biskupów, prałatów w purpurach i karmarynach. (…) A dalej dostojnie kroczy w procesji w mundurze admiralskim namiestnik królewski Węgier, regent Horthy. Wspaniała to postać i na nią skierowane są w tej chwili oczy ze wszystkich trybun.

Dalej jak czytamy w relacji widać było arcyksiążęta z rodu Habsburgów: arcyksięcia Józefa, arcyksięcia Albrechta i arcyksięcia dr Józefa Jana.

Kazimierz Małycha w innej publikacji pisząc o urokach Budapesztu stwierdził:

Czyjeż pióro byłoby w stanie opisać cuda, które mieści w sobie to chwytające za serce miasto nad Dunajem? Tu potrzeba pióra poety, pióra natchnionego geniusza.

Łukasz Religa