Fenomen Powstania Warszawskiego w kilku zdaniach

 Dzisiaj przypada 73 rocznica wybuchu Powstania Warszawskiego – wielkiego bohaterskiego zrywu okupowanych Warszawiaków przeciwko niemieckiemu okupantowi. Motywy polityczne wybuchu powstania do dzisiaj budzą kontrowersje, ale nie ma chyba dzisiaj nikogo, kto nie oddałby hołdu bohaterom tego powstania.

Czy można opisać cały fenomen powstania w kilku zaledwie zdaniach? Wydaje mi się, że udało się to osiągnąć publicyście żyjącemu w tamtym okresie, który doskonale był zorientowany w sytuacji politycznej, Stanisławowi Catowi Mackiewiczowi – Powstanie Warszawskie było najbardziej bohaterskim epizodem wojny. Zdarzało się w historii, że lud wielkiego miasta wyrwał broń z rąk okupanta i wzniecał rozruch, trwający trzy dni czy tydzień. Ale tutaj podziemi wyszło wojsko, chwyciło niemieckich żołnierzy za ręce i potem przez 63 dni toczyło wspaniałą wojnę, zdobywając oręż na nieprzyjacielu. Niemcy musieli skierować przeciwko powstaniu, poza wojskami pomocniczymi, aż pięć swoich dywizji. Walka pięciu dywizji ze spiskiem konspiracyjnym przez przeszło dwa miesiące – była dotychczas nieznana historii wojen.

 

Sam Cat Mackiewicz sam wybuch powstania oceniał negatywnie wskazując, że Warszawa ucierpiała w trakcie wojny bardziej od Berlina, zaś wykrwawienie się młodych patriotów ułatwiło później zaprowadzenie sowieckiego ładu. Publicysta jednak rozdział swojej książki ,,Lata nadziei” rozpoczął od tych brzmiących przepięknie pochwał dla bohaterów Powstania Warszawskiego.

 

Szukanie refleksji historycznej przy okazji rocznic wydaje się bardzo ważne. Historia ma nas bowiem przede wszystkim uczyć, abyśmy uczyli się na własnej przeszłości. Mistrzostwo Mackiewicza jako publicysty polegało jednak tym, że w tak podniosły sposób potrafił opisać fenomen powstania, jego niezwykłość, aby odbiorca nie miał wątpliwości wobec bohaterstwa jego uczestników. Brakuje tej umiejętności dzisiejszym krytykom, którzy często poprzez pokazywanie, iż ze swoimi poglądami idą pod prąd, szukają przede wszystkim rozgłosu dla siebie.

Łukasz Religa