7. Kolejka OTP Bank Ligi (Wideo)

Wszyscy żyją już zbliżającymi się meczami reprezentacji i ostatnimi godzinami okienka transferowego, a my wracamy jeszcze do weekendowych spotkań węgierskiej OTP Bank Ligi. A w niej doszło do pierwszej dużej sensacji w nowym sezonie, którą jest porażka mistrza kraju Honvédu Budapeszt z pogrążonym w organizacyjnych kłopotach Debreczynem.

Węgierska kadra przypomina niestety naszą reprezentację sprzed selekcjonera Adama Nawałki, dlatego kibice nad Dunajem mogą liczyć głównie na doskonale nam znane „matematyczne szanse” dające nadzieję na awans do przyszłorocznych Mistrzostw Świata w Rosji. Swojego szczęścia kadra bratanków będzie więc szukać jutro podczas meczu z Łotwą oraz w niedzielę, także w Budapeszcie, w trakcie konfrontacji z Portugalczykami. Będzie to też prawdziwy test dla poziomu samej węgierskiej ligi, bo w 25-osobowej kadrze znalazło się aż 13 ligowców.

Vasas Budapeszt – Paksi FC 3:1 (2:1)

Siódmą serię spotkań OTP Bank Ligi w sezonie 2017/2018 rozpoczęło spotkanie dwóch drużyn, wśród których trudno było wytypować nie tylko zdecydowanego, ale w ogóle faworyta. Vasas przed tygodniem uległ 1:4 Debreczynowi i w ostatnich meczach spisywał się słabo, ale to samo można powiedzieć o zespole z Paks. Jako pierwsi bramkę zaatakowali co prawda goście, lecz później w pierwszej połowie wyraźną przewagę uzyskała stołeczna drużyna. W 22. minucie bramką po strzale głową udokumentował ją Manjrekar James, natomiast w 41. minucie wynik na 2:0 podwyższył Bálint Gaal. W ostatniej minucie pierwszej kontaktową bramkę dla Paks zdobył László Bartha, stąd w drugiej części spotkania goście próbowali wyrównać. Drużynę Vasasu ratowały głównie słupek i poprzeczna, ale to samo można powiedzieć o Paks, bowiem przeciwko „Atomowym” szczęścia nie miał największy talent stołecznej drużyny, Zsombor Berecz. Ostatecznie Vasas w siódmej minucie doliczonego czasu gry ustalił wynik na 3:1, gdy Ľuboša Kamenára pokonał Szilveszter Hangya. Dzięki temu zwycięstwu budapesztańska drużyna nawiązała kontrakt z ligową czołówką, natomiast Paks znalazło się w strefie spadkowej.

Diósgyőr Miszkolc – Mezőkövesd-Zsóry SE 2:1 (0:0)

Piłkarze z Miszkolca w ostatnich latach nie rozpieszczali swoich kibiców i najczęściej mimo sporych nakładów finansowych bronili się przed spadkiem, lecz w tym sezonie znajdują się w ścisłej czołówce węgierskiej ekstraklasy. Do rozgrywanych w Debreczynie (w budowie znajduje się nowy stadion w Miszkolcu) derbów regionu Borsod drużyna Diósgyőru przystępowała więc w roli zdecydowanych faworytów, ponieważ piłkarze z Mezőkövesd po dwóch pierwszych wygranych w sezonie zanotowali trzy porażki i remis. Nominalni gospodarze zaczęli więc mecz od zdecydowanych ataków, lecz później coraz częściej do głosu dochodzili goście. Ostatecznie to Mezőkövesd objęło prowadzenie, kiedy w 57. minucie meczu Tamás Cseri po indywidualnej akcji pokonał strzałem zza pola karnego Botonda Antala. Przez większość poprzedniego sezonu u piłkarzy Diósgyőru nie widać było woli walki, stąd ich gra po pierwszym straconym golu wyraźnie siadała. Teraz zawodnicy DVTK rzucili się jednak do ataku, co ostatecznie przyniosło efekty. W 73. minucie po akcji całego zespołu piłkę w siatce gości umieścił młody obrońca Dávid Forgács, a w czwartej minucie doliczonego czasu gry rzut karny wykorzystał Roland Ugrai i to drużyna z Miszkolca okazała się lepsza w derbach Borsodu.

Balmazújváros FC – Újpest Budapeszt 0:1 (0:0)

Po siedmiu kolejkach można już wydać opinię o sile niektórych drużyn, ale dalej jest to niezwykle trudne w przypadku zespołu z Balmazújváros. Beniaminek spisuje się w kratkę, przy czym w niektórych przegranych meczach spisywał się naprawdę dobrze, a jego największą bolączką była skuteczność. Jeszcze w drugiej lidze ciężar zdobywania bramek spoczywał na kilku zawodnikach i wyraźnie widoczny jest obecnie brak lidera w ataku. Podobne wątpliwości, choć dotyczące nie walki o uniknięcie spadku a o czołowe lokaty w lidze, można zgłosić względem zawodników Újpestu. Czternaście letnich transferów (mamy jeszcze jeden cały dzień do zamknięcia okienka!) miało poprawić jakość gry stołecznej drużyny i wywindować ją do absolutnej czołówki ligi, ale na razie nie widać większych zmian względem poprzednich sezonów. Z tego powodu to Balmazújváros miało zdecydowanie więcej dogodnych sytuacji do strzelenia bramki, lecz zabrakło wspomnianego skutecznego egzekutora i to Újpest może mówić o szczęśliwym zwycięstwie po golu wprowadzonego kilkadziesiąt sekund wcześniej Krisztiana Simona w 64. minucie meczu. Pomocnik stołecznego zespołu wykorzystał przy tym fatalną pomyłkę defensywy beniaminka, co możecie zobaczyć już w skrócie z tego spotkania.

Haladás Szombathely – Puskás Akadémia 1:5 (1:1)

Nie dowiemy się już czy trener gospodarzy Géza Mészöly tym meczem walczył o życie, czy decyzja o jego zwolnieniu zapadła już wcześniej, tym niemniej od wczoraj może on poszukiwać nowej pracy. Mészöly nie tylko od końca kwietnia przede wszystkim przegrywał, lecz także skonfliktował się z klubową legendą, czyli Péterem Halmosim, a za 37-letnim piłkarzem murem wstawili się kibice, którzy w trakcie sobotniego meczu wywiesili transparent w tej sprawie. Atmosfera w klubie była już wyraźnie na tyle zła, że można pokusić się o stwierdzenie, iż zawodnicy Haladás zagrali nie tyle przeciwko Puskás Akadémii, co swojemu szkoleniowcowi. Otwarcie wyniku przed drużynę z Szombathely, a dokładniej przez Loranta Kovacsa w 16. minucie można więc uznać za „wypadek przy pracy”, bo później na boisku w Sopronie (w tym przypadku w grę wchodzi również budowa nowego stadionu) dominowali już tylko goście. Bez względu na poziom widowiska dużą liczbę goli zawsze ogląda się dobrze, tak więc trafienia Gábora Molnára (39. minuta), Josipa Kneževicia (53. i 66.) oraz Ulyssy Diallo (82. i 89.) po prostu obejrzyjcie w materiale wideo.

Honvéd Budapeszt – Debreceni VSC 1:3 (0:1)

Ostatnie sezony przyniosły spore zmiany w ligowym układzie sił. Jeszcze parę lat temu Debreczyn byłby zdecydowanym faworytem w starciu z przeciętniakiem, jakim był przez kilka sezonów Honvéd, natomiast teraz to stołeczna drużyna rozpoczynała mecz jako lider tabeli i aktualny mistrz kraju. Boisko jest jednak weryfikatorem wcześniejszych zapowiedzi i to „Loki” byli zdecydowanie górą, choć początek spotkania był wyrównany. W 27. minucie w polu karnym sfaulowany został kameruński napastnik gości Justin Mengolo i Dánielowi Tőzsérowi pozostało jedynie wykorzystać jedenastkę. Mistrz kraju musiał więc odrabiać straty i pod koniec pierwszej oraz na początku drugiej połowy atakował bramkę „ukraińskiego Węgra” Sandora Nagy’ego. W 57. minucie swoim rozpoznawczym strzałem głową do wyrównania doprowadził w końcu niezawodny Davide Lanzafame, ale później na boisku rządzili już gracze z Debreczyna. Stąd w 62. minucie piłkę do bramki gospodarzy skierował Ádám Bódi, a w doliczonym czasie gry wynik ustalił bośniacki pomocnik Aleksandar Jovanović. Po zespole Honvédu widać wyraźnie, iż cała ofensywna gra uzależniona jest od Lanzafame oraz jego partnera z ataku, Martona Eppela, stąd powodzenie mistrza Węgier zależy od ich skuteczności, lub jak widać od jej braku.

Videoton Székesfehérvár – Ferencváros Budapeszt 3:1 (1:0)

Videoton przystępował do siódmej serii spotkań OTP Bank Ligi podrażniony czwartkową porażką 0:4 z Partizanem Belgrad w fazie play-off Ligi Europy, natomiast po Ferencvárosie zasadniczo nie wiadomo czego się spodziewać. Katastrofalne mecze podopieczni Thomasa Dolla przeplatają zdecydowanymi zwycięstwami i chyba dlatego niemiecki szkoleniowiec nie podzielił jeszcze losu swojego kolegi po fachu, Gézy Mészöly’ego. Mecz „Fradich” z „Vidi” pokazał tymczasem, że formuła trwającej już cztery lata pracy Dolla zdecydowanie się wyczerpała, bo to drużyna gospodarzy mimo wyczerpującego pojedynku z Partizanem przeważała na boisku. W 12. minucie Máté Pátkai bombą zza pola karnego wyprowadził Videoton na prowadzenie, a dzieła zniszczenia dokonali w 49. minucie Marko Šćepović oraz w 83. minucie Stopira. Wynik mógłby być zdecydowanie wyższy, tym niemniej w 89. minucie honorową bramkę dla gości zdobył Tamás Priskin. Tym samym Videoton mając w zanadrzu jeden zaległy mecz został nowym liderem węgierskiej ekstraklasy.

MM

Więcej o węgierskim futbolu można dowiedzieć się z Fan Page – Węgierski futbol