Ta nieszczęsna II wojna światowa

Polacy do Węgrów w zdecydowanej większości odczuwają sympatię, od czasu do czasu zdarza mi się jednak usłyszeć opinie negatywną – Przecież oni kolaborowali z Hitlerem. O ile trudno abyśmy jako naród mieli pretensje o tamten okres, bowiem i w tamtych trudnych czasach Węgrzy potrafili udowodnić swoją przyjaźń, chociażby poprzez odmowę użyczenia swojego terytorium do agresji na Polskę czy tolerowanie działalności podziemnego polskiego wywiadu w Budapeszcie, to osobom nie znającym sytuacji geopolitycznej w latach 30-tych może być trudno wyjaśnić dlaczego Węgrzy zgodzili się wejść w pakt z Hitlerem.

Jeżeli ktoś podejmuje już rozważania poświęcone udziałowi Węgier w II wojnie światowej, to z reguły wskazuje się niekorzystny dla Węgier pakt z Trianon z 1920 roku, będący tak naprawdę rozbiorem państwa węgierskiego. Wskazuje się przy tym motywację, iż Adolf Hitler mógł kusić Węgrów możliwością odbudowy dawnych Węgier. Rana jaką był Trianon nie zagoiła się do dzisiaj, ale po lekturze książki jednego z ciekawszych polskich publicystów Stanisława ,,Cata” Mackiewicza pt. ,,Lata nadziei 1939-1945” zauważymy, że układanka geopolityczna w Europie była jeszcze bardziej skomplikowana.

My, Polacy, od początku wojny uważaliśmy, że Anglia prowadzi politykę europejską, w tym zrozumieniu, że gotowa jest pobić Niemcy na czele grupy państw europejskich. Wzdychaliśmy ciągle: ach, aby Włosi, aby Węgrzy, aby Rumuni przejrzeli i przystali do koalicji – pisze Stanisław Cat Mackiewicz.

Otóż Węgrzy, Rumuni, a nawet po części Włosi nie potrzebowali całkiem „odzyskiwać” wzroku, aby przejść do antyniemieckiej koalicji. Wszystkie te narody o niczym bardziej nie marzyły jak o powieszeniu Hitlera wraz z Himmlerem i Ribbentropem. Nienawiść do Hitlera na Węgrzech w czasie wojny była co najmniej równa nienawiści do Niemców w Warszawie przed wojną. Regent Horthy złościł się na sam widok proniemieckiego Węgra, król Włoch prywatnie nie mówił inaczej o Niemcach jak „te kanalie”, a królewiczowa włoska „te świnie”, jak to opowiada Ciano w swym dzienniku wydanym po jego śmierci w Ameryce. Niemcy swoją brutalnością dały się we znaki tak samo swoim sojusznikom, jak swoim przeciwnikom. Włoscy robotnicy w Niemczech byli na pewno gorzej traktowani aniżeli włoscy jeńcy wojenni na terenie Wielkiej Brytanii.

W dalszej części Mackiewicz oskarża Brytyjczyków, iż z powodu swojego egoizmu odrzucili propozycję Mussoliniego, aby nie dopuścić do tzw. Anschlussu, czyli włączenia Austrii do Rzeszy Niemieckiej, co nie było w interesie Włoch. Nie było to też obojętne na sytuację Węgier, które z Austrią graniczyły. Według Mackiewicza przyblokowanie Anschlussu mogłoby skutecznie osłabić Hitlera.

W styczniu 1943 roku usłyszałem wiadomość, że Węgry zwróciły się do Anglii z propozycją przejścia do obozu aliantów i nie dostały odpowiedzi. Było to zupełnie logiczne: Węgry chciały zdradzić Hitlera, ale nie chciały przystępować do wojny z Niemcami na warunkach, które miały Polska i Jugosławia, a Anglicy nie mogli im dać innych, właśnie dlatego, że nie chcieli sprzymierzać się z Włochami.

Stanisław Mackiewicz trzeba przyznać, iż prezentował pogląd bardzo krytyczny wobec Anglików, których oskarżał w pewnym sensie za wciągnięcie Polski do II wojny światowej. Prezentował on pogląd, iż Polska powinna zachować neutralność i nie wchodzić w mało wiarygodny sojusz z Wielką Brytanią i Francją. W dalszej części, gdy Polacy przestali być Brytyjczykom potrzebni, mieli oni nas bez skrupułów przehandlować ze Stalinem.

W innej części swojej książki Mackiewicz wysnuwa teorię:

Sojusz między Węgrami a Polską jest również sojuszem naturalnym i wskazanym. Niepodległość Węgier wzmacnia niepodległość Polski, niepodległość Polski osłania niepodległość Węgier.

I choć ten wątek nie jest rozszerzony przez autora to patrząc na historię najnowszą trudno będzie z nim się nie zgodzić. Pełną niepodległość Węgrzy odzyskali w XX wieku w tym samym okresie co Polska. Później zaś geopolityka wymuszała naturalną współpracę, której współczesnym epizodem są bliskie relacje w ramach grupy V4.

Łukasz Religa

Na zdjęciu: Stanisław Cat Mackiewicz