Honvéd żegna się z Ligą Mistrzów

Piłkarze Honvédu Budapeszt już po pierwszym dwumeczu zakończyli swoją przygodę z Ligą Mistrzów. Aktualny mistrz Węgier mimo porażki spisał się przed tygodniem całkiem przyzwoicie i jego kibice mieli nadzieję, iż w rewanżu z Hapoelem Beer Szewa straty uda się odrobić, ale ostatecznie Honvéd przegrał 2:3.

Przed tygodniem piłkarzy Honvédu w Beer Szewie wspierała prawie setka najwierniejszych fanów, ale wczoraj na stadionie pojawili się jedynie kibice Hapoelu, ponieważ obiekt mistrza Węgier został zamknięty przez UEFA za zachowanie jego fanów podczas meczu z serbską Vojvodiną Nowy Sad przed trzema laty. Najwierniejsi fanatycy Honvédu zgromadzili się jednak przed stadionem, a dym z rac odpalanych podczas wspólnego oglądania meczu na telebimie kilkukrotnie mocno ograniczył widoczność na samym obiekcie.

Honvéd przystępował do spotkania z Hapoelem z dużymi nadziejami, ponieważ przed tygodniem węgierski klub zaprezentował się w Izraelu z bardzo dobrej strony. Napastnicy niestety marnowali dogodne sytuacje i choć trener Hapoelu kajał się za grę swojego zespołu, to nie zmieniło faktu, iż to właśnie mistrz Izraela przystępował do rewanżu z zaliczką w postaci wygranej 2:1 na własnym obiekcie. Węgrzy rzucili się więc od początku do ataku, co niestety bezlitośnie wykorzystywali zawodnicy Hapoelu.

Już w 11. minucie pierwszego gola dla gości zdobył nigeryjski pomocnik John Ogu, a pięć minut później wynik podwyższył jego rodak, Anthony Nwakaeme. Ogu dobił piłkę po strzale Bena Sahara, kiedy piłka odbiła się od słupka bramki strzeżonej przez Dávid Grofa, natomiast Nwakaeme popisał się przepięknym strzałem zza pola karnego w samo okienko. Honvéd w kolejnych minutach został przyparty do ściany jeszcze bardziej, dlatego dopiero w doliczonym czasie pierwszej połowy kontaktowego gola udało się zdobyć Davidowi Lanzafame, który przed tygodniem zmarnował niestety kilka dogodnych okazji. Izraelscy obrońcy również tym razem mieli z nim spory kłopot i stąd wykorzystał on jedenastkę po tym jak został brutalnie faulowany.

Obraz gry w drugiej części spotkania znacząco się zmienił i to właśnie węgierski mistrz przeprowadzał groźniejsze ataki. Ostatecznie wyrównującą bramkę na 2:2 udało się strzelić Botondowi Baráthowi, który w 73. minucie popisał się fantastyczną przewrotką. W 84. minucie Hapoel wykorzystał jednak kolejną kontrę po nieudanym ataku Honvédu i golkipera gospodarzy dobił swoją drugą bramką Nwakaeme.

Tym samym zawodnicy Honvédu mogą już skupić się na obronie mistrzowskiego tytułu.

MM

Fot: kadr z  YouTube

Śledź węgierski futbol na Facebooku – Węgierski Futbol