Chorwacja może być kluczowym partnerem dla Węgier w dywersyfikacji dostaw gazu

Obecnie Węgry w dużej mierze uzależnione są od dostaw gazu z Rosji. Politycy węgierscy podkreślają jednak potrzebę zwiększenia bezpieczeństwa energetycznego swojego kraju poprzez poszukiwanie nowych źródeł dostaw. Nie pomagało w tym podejście rządu Chorwacji, któremu nie śpieszyło się do tej pory w budowie rewersu.

20 czerwca przedstawiciele rządów Węgier i Chorwacji podpisali list intencyjny, który zdaje się przełamywać impas w inicjatywie budowy korytarza gazowego północ-południe pomiędzy tymi krajami. Przy podpisywaniu listu ustalono harmonogram, który zakłada, że do 2019 roku Chorwacja powinna wybudować brakującą infrastrukturę po swojej stronie. Obecnie istnieje możliwość przesyłu gazu tylko i wyłącznie z Węgier do Chorwacji. Istotne okazuje się w tej sprawie zaangażowanie Komisji Europejskiej, która w pewnym sensie wpłynęła na chorwacki rząd. Unia Europejska inicjatywę wesprze kwotą ponad 100 mln euro.

Zdaniem Andrzeja Sadeckiego z Ośrodka Studiów Wschodnich im. Marka Karpia umożliwi to transport do Węgier gazu wydobywanego w Chorwacji oraz dostarczanego do poru gazowego na chorwackiej wyspie Krk. Węgry zabiegają również do przyśpieszenia budowy gazociągu przez Rumunie, co pozwoli na dostawy azerskiego gazu do Europy Środkowej, na czym w przyszłości mogłaby zyskać Polska

Docelowo korytarz gazowy Północ-Południe połączyć ma port LNG w nad Morzem Adriatyckim na wyspie Krk z bałtyckim portem w Świnoujściu. Na razie jeszcze jednak nie powstały odcinki korytarza w Czechach i na Słowacji.

Na początku lipca, jak informowaliśmy na naszych łamach, Węgry zawarły dodatkowe porozumienie z rosyjskim Gazpromem, które dotyczy budowy tzw. Gazociągu Tureckiego. Umożliwić ma to dostawy rosyjskiego gazu do Bułgarii i Węgier oraz innych krajów południowej części kontynentu z ominięciem terytorium Ukrainy. Szerzej piszemy o tymWęgry zawarły umowę z Gazpromem

Łukasz Religa

Fot: CC BY-SA 3.0 by Pline